Sądzę, że Pąkowi ten blog się należy. Po pierwsze dlatego, że jest jeden, jedyny. Po drugie - chciałabym na chwilkę podważyć nasz, mój, ludzki stosunek do Pąka jako elementu świata wokół nas. Świata, w którym "kondycjonujemy" przyrodę, mierząc ją naszymi kategoriami. Pąk jest o tyle, o ile jest przydatny, choćby jako metafora, tworzywo do porównań czy zwiastun czegoś. W naszych oczach nie istnieje sam dla siebie.
Oczywiście, nie wiem, czym jest istota bycia Pąkiem. Nie mogę wiedzieć. Ale mogę wejść w relację, relację, której by nie było, gdyby nie on. W tym sensie oddaję mu jego podmiotowość.
I pokażę go w jego działaniu.
Jesteście ciekawi?
Ja jestem.

czwartek, 22 marca 2012

Owad!




Na Pąku ktoś siedzi. Zobaczyłam go dopiero na zdjęciach. Nie znam się na owadach na tyle, aby wiedzieć, czy nie zagraża Pąkowi. Może ktoś z was wie?














Tu też go widać.
To ten żółty.


















I tu, z profilu. Jeśli jutro nadal będzie, każę mu opuścić Pąka. Z pełną kulturą.















Tu w świetle...















A taki oto obok, na krzaczku.







środa, 21 marca 2012

Wiosna. Dzień pierwszy




Dziś pąk ujęty z innej strony.
Piękny jest.
Piękny jest z profilu...

















... i en face














A to kolega (brat? siostra?) z tej samej gałęzi.















Na koniec.....

yin i yang...

niedziela, 18 marca 2012

Pąk wieczorową porą, różowe, i bliźnięta





Tak, póki co, spokojnie się powiększa.
















Różowe fajne jest, zwłaszcza na szarym tle.














A to naprawdę bliźnięta. On i ona, z jednego miotu. Z matki jamniczki, tatuś (tatusiowie?) nieznany.

sobota, 17 marca 2012

Nowa perspektywa







Dzisiaj miałam szczęście. Przybrało ono postać sąsiadki, która właśnie przeprowadzała nieopodal wiosenne prace ogrodowe i która wielkodusznie pożyczyła mi... uwaga, uwaga... STOŁEK.
Ten pospolity acz przydatny sprzęt, po ustabilizowaniu go na nierównej powierzchni skweru osiedlowego posłużył mi do... wejścia nań.
Tym samym ja i Pąk mogliśmy spojrzeć sobie... hmm... w oczy.
W każdym razie mogłam zobaczyć go i sfotografować z innej strony.


I oto efekty.
W zasadzie powinnam nosić ze sobą małą składaną drabinkę.

Dziś było ciepło, ale Pąk jest jeszcze ostrożny.